Kapliczka na skarpie u Koniecznych
Kapliczkę tą znam od zawsze. W wieku dziecięcym ilekroć wędrowałam z Przedmieścia do miasta lub z miasta, mijałam ją w bogobojnym nastroju - bałam się jej. Być może dlatego, że swoim usytuawaniem na skarpie, znacznie góruje nad przechodzącym w dole wędrownikiem. Do tego stoi wśród starych drzew dających znaczne zacienienie tej skarpy.
![]() |
zdjęcie: Przeworsk - kapliczka przydrożna u Koniecznych
Album "Dawny Przeworsk na pocztówce i fotografii"
- Małgorzata Wołoszyn Libra 2011, str. 39
|
" Przy ulicy Świerczewskiego 21 ( obecnie Gimnazjalna ), w obrębie realności Koniecznych, na wale dawnej fosy, naprzeciw murów obronnych klasztoru Bernardynów wznosi się obelisk w formie kapliczki barokowej, murowanej, otynkowanej, posiadającej od frontu głęboką niszę, wypełnioną malowidłem freskowym o tematyce ukrzyżowania. Na miejscu tym odkryto liczne groby. Przypuszczalnie są to mogiły poległych podczas zdobywania lub obrony murów miejskich."
" Siedem wieków Przeworska " - Antoni Kunysz Rzeszów 1974
Kapliczka u Obłozów ( w rzeczywistaści u Raków )
Tak ją okoliczni mieszkańcy nazywali, choć tak na prawdę stała ona na parceli u Raków.
Kiedyś rzeczywiście była to parcela Obłozów, ale parcela ta zosłała z czasem podzielona ... i ta bliższa ulicy została sprzedana Rakom. Zastanawiam się kto tą kapliczkę wystawił ? ? ? Pierwotni właściciele parceli i sprzedali ją wraz z kapliczką, czy nowi właściciele tej parceli ? Ciekawa jestem .... choć myślę, że pierwotni właściciele parceli, bo bądź co bądź ... mówiło się ... "kapliczka u Obłozów"
Może uda mi się kiedyś to wyjśnić ? A ponadto .... kiedy została ona wybudowana ? ? ? W jakiej intencji ? ? ?
Z opowiadań Mamy wiem, że kobiety z okolicznych gospodarstw zbierały się tam wiosną na tzw. nabożeństwach majowych, na których "gorąco śpiewano" pieśni ku Maryi.
A oto co znalazłam w internecie na ten temat:
Maj to niewątpliwie jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku: świat powoli budzi się do życia, nabiera barw, po chłodnym i kapryśnym kwietniu przychodzi długo oczekiwany okres ciepła i charakterystycznych dla tego miesiąca majówek.
"Nabożeństwa majowe" są poświęcone przede wszystkim Matce Boskiej. Nie są zresztą tradycją wyłącznie polską: również w Grecji, Syrii czy Ziemi Świętej już w V wieku naszej ery odbywały się majowe święta kultu maryjnego. Główna część majowego nabożeństwa to Litania Loretańska – rodzaj hymnu na cześć Matki Bożej, który powstał w XII w., prawdopodobnie we Francji.
W tradycji ludowej wsi polskiej już w latach 70. XIX w. majowe nabożeństwa odprawiano przy przydrożnych kapliczkach. Zwyczaj ten upowszechnił się szybko także w miastach oraz w środowiskach dworskich. Wieczorami przy kapliczkach gromadzili się mieszkańcy z sąsiedztwa, by modlić się i śpiewać pieśni. Już pod koniec kwietnia kapliczki odnawiano, malowano i ozdabiano, czym zajmowały się głównie kobiety. Tradycja ta jest kultywowana do dziś: kapliczki ubiera się wieńcami z gałęzi oraz żywymi i sztucznymi kwiatami, które jeszcze nie tak dawno wykonywano z bibuły. Coraz częściej oświetlenie stanowią choinkowe lampki i elektryczne latarnie, choć nadal też w wielu z nich palą się świece i znicze.
Zgodnie ze starą tradycją, jeżeli w bliskim sąsiedztwie jest kilka kapliczek, to majowe nabożeństwo odprawia się pod kapliczką „maryjną”, czyli taką, która zawiera wizerunek Matki Boskiej. W skromnych szafkowych kapliczkach zwykle wisi obrazek Maryi lub stoi niewielka gipsowa, rzadziej drewniana figurka. Z kolei duże kapliczki domkowe nierzadko kryją piękne drewniane figury Madonny – prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej, a także stare obrazy i oleodruki. Tradycyjnie kapliczki poświęcone Najświętszej Maryi Pannie posiadają dekoracje w „maryjnych” kolorach – białym i niebieskim."
Nic ująć, nic dodać ! ! !
Moje doświadczenia z tą kapliczką są z okresu wakacyjnego, gdyż w czasie kiedy bawiliśmy u Dziadków na wakacjach z kuzynostwem ( Alą i Leszkiem ), do nas należał obowiązek strojenia tej kapliczki w świeże kwiatki z "babcinego ogródka" ..... i zmienianie świeżej wody tym kwiatkom w wazonie. Ze świeżymi letnimi kwiatkami z ogródka lubilam biegać ( tak ładnie one pachniały i były takie kolorowe ! ) ale później wody zmieniać to już nie bardzo ....... ona już tak ładnie nie pachniała jak świeże kwiatki i ...... często z tych kwiatków wyłaziły "szczypawice" których bardzo sie bałam brrrrrrrrrrrrr ! ! !
Pisząc o "kwiatach z Babcinego ogródka" nagle widzę je i czuję ich zapach w gorące sierpniowe południe .... ale dość trudno mi znaleźć w pamięci ich nazwy. Pamiętam że dla Matki Boskiej w kapliczce zrywaliśmy cynie, lwie paszczki, suszki ..... i takie wysokie o dużych kulistych baldachimach .... one najbardziej mi "chodzą po głowie" .... czyżby to były floksy ? ? ?
![]() |
zdjęcie: floks wiechciowaty
|
Ależ tak ! ! ! Poszperałam w internecie i znalazłam ..... to były floksy wiechciowate ... różowe, bladoróżowe i białe.
![]() |
zdjęcie: cynia wytrworna
|
![]() |
zdjęcie: dla mnie to .. lwia paszczka ....
mądrze nazwano wyżlin,
co za wyżlin ? To lwia paszczka ! ! ! |
Kapliczka u Dziedziców ............ dla mnie u Koguta dla "cierpiących na ból zęba "
Tą kapliczkę również znam "od zawsze" gdyż podobnie jest zlokalizowana w pobliżu domu moich dziadków. W moim dziecinnym wyobrażeniu ona była postawiona dla tych których bolą zęby, aby mogli się przy niej pomodlić przed pójściem do dentysty Koguta.
Pierwsze wspomnienia o niej sięgają mojego głębokiego dzieciństwa, gdy nie miałam jeszcze zielonego pojęcia czym zawodowo będę się w przyszłości zajmować, a miałam już osobiste złe doświadczenia z bolącymi "mleczakami". Z opowiadań babci wiedziałam, że tam przy kapliczce mieszka Kogut - dentysta do którego udają się sąsiedzi gdy bolą ich zęby. Więc na wszelki wypadek wolałam w tą stronę się nie zapuszczać ..... a nóż by mnie Kogut złapał i wyrwał mi mojego mleczaka ... brrrrr.
Będąc przezorną " biegałam " z kwiatkami do ustrojenia kapliczki w drugą stronę, do kapliczki u Obłozów. Zapach tych kolorowych kwiatków z ogródka, nagrzanych sierpniowym słońcem pamiętam do dziś.
![]() |
zdjęcie: Przeworsk - Przedmieście kapliczka u Szlachciców 2006 r.
Też wakacje, choć nie moje, a mojego siostrzeńca Kuby.
|
Po wielu latach w rozmowie z Ciocią Marysią wróciłam do tego tematu, zrewidowałam swoje informacje związane z tą kapliczką i moimi obawami.
Kogut nie mieszkał przy kapliczce, ale w pobliżu .. w każdym razie " ten kierunek" - na Maćkówkę.
Nie był dentystą, ale technikiem dentystycznym ... no i nie łapał dzieci aby im wyrywać mleczaki.
"Błędnik" - kapliczka siejąca zgrozę
Kapliczka którą doskonale pamiętam jeszcze z niedawnych czasów, gdyż zawsze mijałam ją w drodze do miasta i drodze powrotnej. Zresztą nie tylko ja na nią zwróciłam uwagę, zapamiętał ją także Marek mąż kuzynki Ali - nota bene, mój "korenspondent z Przeworska". Zapewne nie tylko i on z kuzynostwa, ale z Markiem o niej sobie powspominaliśmy. Niestety ..... powspominaliśmy ! ! !
Wspomijając ją ustaliliśmy, że Marka ostatni zapisany w pamięci "luk na tą kapliczkę " to stojący pień drzewa z tą kapliczką w miejscu gdzie dotychczas stało z nią drzewo. Ostatnimi czasy teren ten był przez właścicieli parceli porządkowany i pobliskie drzewa i krzewy wycięte. Pień z kapliczką oszczędzono i postawiono na starym miejscu przy drodze.
Ustaliliśmy, że Marek przy najbliższej wizycie na Przedmieściu zrobi zdjęcie kapliczki aby zachować ją w pamięci dla najmłodszego pokolenia.
Niestety ..... już następnego dnia w mailu Marek donosi ..." po kapliczce nie ma już śladu "
Szkoda ... bardzo szkoda ! ! ! Spóźniliśmy się ! !
My ją pamiętamy, mamy " pod powiekami" ...... ale młodsi już tylko mogą sobię ją wyobrażać.
Kapliczkę tą "od zawsze" mijałam i pamiętałam.
Znajdowała się ona na Przedmieściu, tuż poniżej skarpy klasztoru oo. Bernardynów, po stronie "klasznornego stawu".
Była to kapliczna nadrzewna - przy ulicy prowadzącej do miasta, w pobliżu "małego białego domku", którego również niestety już nie ma.
Niedawno swoją fasynacją tamtymi kapliczkami w rozmowie podzieliłam się z Mamą. Wówczas opowiedziała mi o kapliczce którą zarówno ona w młodości, jak i ówczesna okoliczna ludność mijała z trwogą .... nazywali ją "Błędnik". A przede wszystkim, mijając ją żegnała się nabożnie aby nie spotkać Błędnika !
Bo wg legendy wracających późno do domu Błędnik wyciągał na pobliskie mokradła stawu i tam przez noc trzymał ..... no może nie każdego "spóźnionego mocnoo wieczorową porą" ale .....
.... wieś niesie, że kiedyś mocno wieczorową porą chłop wracając wozem z końmi do domu napotkał w tej okolicy Błędnika, który go wraz z końmi i wozem wyciągnłą na pobliskie mokradła i wodził po nich przez całą noc. Dopiero nad ranem, gdy mgła opadła, odnalazł chłop drogę i przerażony wrócił do domu....
Kapliczka - " na polu u sióstr " .... " na panieńskim polu "
W " rozmowach dorosłych" w kontekście umiejscowienia domu mojego wujka Tadka, często słyszałam określenie brzmiące z nutką bogobojności ..... "na polu u sióstr ". Do tego jescze podsłuchałam, iż ich wujek Antek mówił ... " Tadziu nie buduj się na panieńskim polu, bo cię jeszcze jaka krzywda spotka "
Ciekawiło mnie ogromnie ... gdzie jest to pole sióstr ! Jak u sióstr ..... to czy siostry zakonne tam pracują w habitach ? ? ? Ciekawe ? ? ?
Jak kapkę podrosłam, to zebrałam się na odwagę i zapytałam .... gdzie jest to pole sióstr ? ? ?
No i dowiedziałam się ...... że go nie ma ! ! !
Kiedyś było .... to znaczy ... przed wojną. Po wojnie w ramach nacjonalizacji dużych gospodarstw rolnych, siostrom te ziemię zabrano i teren ten przeznaczono pod zabudowę jednorodzinną, tworząc tam osiedle zw. XXX-lecia - obecnie jest to Os. Krasickiego.
Przy wjeździe na to osiedle, na rogu do dziś stoi kapliczka przydrożna, zapewne postawina jeszcze za czasów gdy ziemie te były własnością sióstr z pobliskiego, służąc im do utrzymania zarówno zakonu, jak i miejscowej ochronki dla dzieci ( przedszkola ) oraz przytułku dla starców i bezdomnych.
Pytanie czy siostry na tym polu pracowały w habitach pozostało w mojej głowie tyle lat ! Niedawno zapytałam się o to swoją Mamę ..... i usłyszałam, że i owszem .... często pracowały w polu zawijając dół habitu do góry za pasek .... ale głównie w polu tym pracowali najemni okoliczni chłopi traktując to jako źródło swojego dochodu.
Gorliczyna - sympatyczna kapliczka, która wysłuchała moją prośbę
Z pośród wielu kapliczek w Gorliczynie - ta z 2 poł. XIX w. uważana jest za najstarszą. Jest to kapliczka murowana, o dwóch kondynacjach, zbudowana na plane kwadratu, stojaca tuż przy wewnętrznej drodze wsi."
Przewodnik " Przeworsk i okoliczne gminy" Janusz Motyka, str. 123 - PIKiM Rzeszów
![]() |
zdjęcie: Gorliczyna - kapliczka która wysłuchała moją prośbę w 2009 r.
Najstarsza kapliczka we wsi - 2 poł. XIX w.
|
Podczas kolejnej wizyty w Przeworsku we wrześniu 2009 r. zebrałam się na odwagę i wyruszyłam "incognito" do sąsiedniej wsi Gorliczyny, poszukać zapamiętanych przeze mnie "klimatów" z mojej tu wizyty z " Dużą Babcią" sprzed ponad 50 laty. Moja Babcia zaprowadziła mnie, wówczas pięcioletnią dziewczynkę do swojej mamy, czyli do mojej prababci. Czas zatarł wrażenia, ale pozostała mi w pamięci urwista droga po której szłam z Babcią, nad wijącą się w dole rudą rzeczką Mleczką, stojące tu przy drodze drzewa obsypane białymi kwiatami " jak panna w welonie" i mały biały domek, a przed nim siedząca staruteńka mała babcia ubrana na biało jak te drzewa. Ten mały biały domek śnił mi się przez tyle lat ....... w snach widziałam go dokładnie .... a na jawie nie umiałam przyporządkować skąd go znam, co to za domek ? ? ?
Znalazłam się w środku Gorliczyny, ale nie wiedziałam gdzie mam się ruszyć, w którym kierunku mam iść. Idąc po drodze spotkałam tą kapliczkę ........ spojrzałam na nią ....... i skierowałam ku niej prośbę ....... " POMÓŻ ! ! ! Poprowadź mnie do celu ... nie wiem gdzie iść ... wiem, że powinnam kierować się ku rzeczce Mleczce .... ale ona wije się przez całą wieś "
Zrobiłam jeszcze zdjęcie kapliczce i poszłam przed siebie.
Pomogła ! ! !
Ale o tym w którymś z następnych postów zatytułowamyn "Mały biały domek"
Gorliczyna - kapliczka z figurką Matki Boskiej - "autostradowy problem "
Budujący autostradę A4 Kraków - Przemyśl (Korczowa), w miejscu gdzie przebiegać będzie nowa autostrada w Gorliczynie koło Przeworska, natrafili na nie lada problem - kapliczkę przydrożną, stojącą tu od ponad pół wieku.
Była ona zlokalizowana dokładnie w miejscu gdzie ma przebiegać ta autostrada - musi więc ona z tego miejsca zniknąć !
![]() |
zdjęcie: Gorliczyna - kapliczka na dotychczasowym miejscu. sierpień 2011
|
Po ponad rocznych rozmowach i ustaleniach duchowni z parafii w Gorliczynie oraz mieszkańcy tej miejscowości zdecydowali się przenieść kapliczkę. Trafi ona na parcelę państwa Uberman w Gorliczynie, znajdującą się nie opodal dotychczasowego miejsca usytuaowania kapliczki.
![]() |
zdjęcie: Gorliczyna - kapliczka przygotowana do przeniesienia - grudzień 2011
fot. H. Ochmański |
.................................... * * * ............................................
Jest jeszcze wiele kapliczek spotkanych podczas moich wędrówek po okolicznych drogach, polach i łąkach. Największą sympatią darzę kapliczki spotkane w :
Przeworsk - Przedmieście .... Kopiec tatarski
Nowosielcach -
Manasterz
Cerkiew Bonarówka
* * *
Niedawno podczas rozmowy tetefonicznej z Markiem, mężem kuzynki, z wielką radością
ustaliliśmy, że "przydrożne kapliczki" to nie tylko moja fascynacja .... ale Marka również. Długo przerzucaliśmy się licytacją kto z nas widział ładniejszą kapliczkę w okolicy. Koniec końcem














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.